W sierpniu 2023 napisałem felieton „Epoka bylejakości”, zaczynający się oto tak:
„Na początek mała wycieczka w czasie. 40 lat temu Tadeusz Różewicz w wierszu „Przyszli żeby zobaczyć poetę” napisał:
„słyszę jak byle kto mówi byle co do byle kogo
bylejakość ogarnia masy i elity ale to dopiero początek”.
Lata 2024 – 2025 to lata gwałtownie przyśpieszających olbrzymich zmian technologicznych, jak i społeczno-politycznych, w tym także zmian wynikających z olbrzymiego rozwoju AI od momentu pojawienia się ChatGPT w listopadzie 2023. Jak więc – moim zdaniem - wygląda diagnoza Tadeusza Różewicza po upływie 2.5 lat od sierpniowego felietonu?
Na pewno inaczej, bo zmiany są naprawdę ogromne. A czy lepiej? Na to pytanie każdy z czytelników felietonu musi dopowiedzieć sobie indywidualnie.
Myślę jednak, że zgodzicie się z opinią, iż świat zarządzany jest przez niekompetentnych, politycy manipulują, firmy stosują „bait-and-switch”, produkty psują się tuż po gwarancji, a usługi wspierane chat-botami i różnymi asystentami AI … szkoda mówić.
Żyjemy w świecie szybkiego scrolowania i natychmiastowego share’owania. Świecie, w którym cenione są gotowe, choćby najprymitywniejsze recepty, pozwalające natychmiast, lub nawet jeszcze szybciej rozwiązać problem, naprawić sytuację lub … człowieka. W którym refleksja nad sobą i nad światem jest elementem … w zasadzie niewystępującym. Chyba, że u boomersa –siwiejącego felietonisty Strefy PMI.
I jeszcze dochodzi wspomniana AI, która w roku 2025 zanotowała niesamowity postęp. Prowadzi on do tego – to znowu moja opinia, że ogon (AI mająca służyć człowiekowi) kręci psem, bo stale tylko gonimy, nadrabiamy, budujemy rozwiązania AI, które nie zawsze działają, jak powinny. Bo to przecież AI – a może firmy - dostawcy ? - rządzi, a my staliśmy się już chyba jej niewolnikami. I stale brakuje nam czasu na wspomnianą wcześniej refleksję, na rozmowę, na chwilę przerwy. Coraz częściej słyszę i czytam opinie autorytetów, że cyfrowa rewolucja i rozwój AI (zwłaszcza algorytmów sprzed ery LLM) już głęboko uszkodziły zdolność rozumienia świata, więzi społeczne i stabilność systemów politycznych, a dotychczasowe korzyści są mniejsze niż poniesione koszty
Nie, to nie pesymizm boomersa, to realistyczna diagnoza sytuacji, w której funkcjonujemy na początku 2026. Świat coraz bardziej przypomina wariatkowo - „kukułcze gniazdo” z powieści Kena Keseya i filmu z pamiętną rolą Jacka Nicholsona.
Gdy jednak obserwuję iskry w kominku w moim salonie oraz lampki błyskające na choince stojącej niedaleko niego, to myślę sobie, że do nas, zgromadzonych przy kominku i choince, to wariatkowo w ogóle nie dociera. Bo gdy „makro-system” jest w dużym stopniu popsuty, to jednocześnie „mikro-system” – jak ten wokół kominka i choinki - może funkcjonować „normalnie”, tak jak powinien.
Kłania się od razu stoicka zasada rzeczy niezależnych i zależnych. czyli tych na które nie mamy żadnego wpływu -to ten „makro-system”. I rzeczy na które mamy realny wpływ, to m.in. ten „mikro-system”, ale także nasze poglądy, emocje, czy myśli.
Ta zasada to jeden z elementów strategii przetrwania w tym wariatkowie. Inne to zachowanie krytycyzmu wobec „makro-systemu” oraz brak akceptacji – tam, gdzie to możliwe i celowe – na tą rozszerzającą się stale „bylejakość” i działanie zgodnie z zasadami „kaizen” – ulepszanie i poprawianie małymi krokami. Myślę, że każdy z czytelników dorzuci „swoje” elementy strategii przetrwania do tych wyżej wymienionych.
Jeśli felieton zaczyna diagnoza, to na jego zakończenie trzeba przedstawić też drogę wyjścia. I w ten sposób trafiamy do innego poety, którego wiersz będzie klamrą spinającą felieton.
Mowa o Wojciechu Młynarskim i jego utworze z 1986 roku „Róbmy swoje”. Niektórzy z czytelników felietonu z pewnością go pamiętają, innym -młodszym – pragnę przypomnieć jego fragmenty, zachęcając do lektury całości:
„Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
„Róbmy swoje!
Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje!
Niejedną jeszcze paranoję
Przetrzymać przyjdzie robiąc swoje!
Kochani róbmy swoje!
Róbmy swoje!”
Felieton ukazał się w 52 numerze Strefy PMI.